Wrocławski Schöps. Na zdrowie!

Po 250 latach odtworzyliśmy zapomniany styl i znowu warzymy Schöpsa we Wrocławiu. Daleko mu jeszcze do roli jaką mają pierniki w Toruniu albo oscypki w Zakopanem, ale wiele restauracji zobaczyło w projekcie Browaru Stu Mostów coś więcej niż rzemieślnicze piwo i włączyło je do swojej oferty, dając Wrocławiowi kolejną historyczną atrakcję, tym razem niezwykle smakowitą.

browar stu mostow

Piwne mosty między przeszłością i teraźniejszością

Ale zanim o tym, co dziś, najpierw przenieśmy się na chwilę do przeszłości. Schöps to piwo o niespotykanym nigdzie indziej słodko-muszkatołowym aromacie. Warzono go od połowy XVI do połowy XVIII wieku. Przez te 200 lat uznawane było za czołowe w tej części Europy. Stało się symbolem „miasta piwa” – Wrocławia – i przyniosło mu sławę. Miało duże znaczenie dla stylu życia i w codziennej diecie wrocławian. Był Schöps „pożywieniem całego miasta”. Poeta i kronikarz wrocławski Elias Freudenberg pisał o nim w 1611 r.: „Nie znajdziesz podobnego w całym kraju. Jest przyjemne w smaku i czyni ludzi sytymi”, a Heinrich Mühlpfort jego zaletom zdrowotnym poświęcił traktat naukowy (1626).

A jak wygląda najświeższa historia Schöpsa? Jego premiera we wrześniu 2016 zgromadziła 120 piwowarów z 6 kontynentów. I okazuje się, że historia piwa, to kolejny most, który połączył specjalistów różnych dziedzin. Odtwarzanie tego gatunku prowadził międzynarodowy zespół piwowarów, technologów, historyków. Wspierali Ambasadorzy wybrani we wszystkich dzielnicach Wrocławia. To był wielki wspólny wysiłek. Rozłożony w czasie na prawie 1,5 roku.

Sam sposób odtworzenia historycznego trunku był precedensem. Na świecie wiele browarów interesuje się historycznymi i dawno niewarzonymi piwami. W naszym przypadku nie zachowała się jednak receptura. Dlatego tak wielki wkład w odtworzenie stylu mieli historycy, z dr Sobelem na czele. Puntem wyjścia była archiwizacja opisów smaku, jakich wiele się zachowało. Dziś tak jak kiedyś, do naszych szklanek trafia zmętnione, ciemnopomarańczowe w barwie piwo. Lejąc zdecydowanie wytworzyć możemy wysoką czapę piany, co jest szczególnie potrzebne z uwagi na niskie nasycenie, charakterystyczne dla piw z tamtego okresu. W zapachu, wrocławski Schöps, urzeka słodko-miodowym aromatem, w który wplata się dość wyraźny akcent gałki muszkatołowej. W tle cały czas obecny jest lekki, rześki, kwaskowaty aromat. Już w pierwszym łyku odczuwalny jest pełny, słodowy smak, bardzo złożony – karmelowy, biszkoptowy, nieco podobny do świeżo pieczonego chleba, przechodzący w miodowo-muszkatołowy nektar. Goryczka jest niska, a kontrę dla słodowej pełni stanowi tutaj przyjemna, delikatna kwasowość, pochodząca od bakterii kwasu mlekowego, które zawsze lekko zakwaszały piwa szynkowane w beczkach. Finisz jest słodko-kwaśny, a posmak suszonych owoców pozostaje jeszcze przez kilka chwil, zachęcając do następnego łyku.

browar stu mostow

Wrocławskie piwo i wrocławski precel

WRCLW Schöps będzie jednym z bohaterów trwającego właśnie Festiwalu Europa na Widelcu. Schöps powrócił i przypomniał, że od wieków wokół stołu i jedzenia toczy się nasze życie i że we Wrocławiu mamy piwo, które zawsze było pszenicznym symbolem miasta. Jest nadzieję, że wielu pozna naszą historię i przyjedzie do Miasta Dobrego Piwa. Za to wypijmy. Na zdrowie!

Oto lista miejsc, w których możecie napić się Schöpsa:

• Wrocławska Gastropub
• Restauracja Jasna
• Sushi Corner
• Menu Motto
• restauracja jadka
• Taszka
• Campo