Moje ulubione miejsca w Krakowie – #1 Karolina Milczanowska

Można robić zestawienia najlepszych tart, hummusów czy burgerów. Jednak najważniejszym topem dla każdego z nas będzie ten własny – miejsc, które przeszły przez subiektywne sito gustów, smaków i preferencji. W końcu gdyby każdy człowiek napisał swoją listę „TOP TEN”, nie sądzimy żeby którakolwiek powtórzyła się dwa razy. Naszym zdaniem jest to arcyciekawe oraz rozszerza horyzont dla tych, którzy szukają kulinarnych perełek w jakimkolwiek mieście – właśnie dlatego startujemy z cyklem tekstów „moje ulubione miejsca”!

Na pierwszy ogień zaprezentuję tutaj swój osobisty knajpiany rachunek sumienia. I chociaż nie uważam się za najciekawszą osobę na świecie, a moje wybory pewnie Was nie zaskoczą, mam nadzieję, że będzie to dobry wstęp do kolejnych edycji. Do współpracy mam zamiar zaprosić całe grono ciekawszych ode mnie mieszkańców Krakowa, także powinno być dobrze. Zaczynamy!

Co do mojej listy, można z niej wyczytać, że mieszkam na Starym Podgórzu i to w okolicach kładki. Lokalizacja ma dla mnie kluczowe znaczenie i moje preferencje są często przez nią dyktowane. Widać także moje zamiłowanie to malutkich miejsc, specjalizujących się w konkretnych rzeczach, bo szczerzę wierzę, że takie właśnie lokale najpyszniej karmią, a także znane są ze swojej urokliwej atmosfery. Kameralny klimat, uczciwe jedzenie – to rzeczy, które w gastronomii uwielbiam. Na koniec wspomnę, że było mi bardzo ciężko zamknąć się w ograniczeniu, które sama wymyśliłam – tylko dziesięć miejsc. Aż chciałoby się napisać kolejny ranking, a taki byłabym w stanie zrobić dla samych tylko cukierni. Jednak zacisnęłam zęby i wypisałam te, które faktycznie kocham, a do tego często odwiedzam!

Chirashi (rozsypane sushi) w Youmiko - miseczka pełna najlepszych ryb i ciepłego ryżu

Chirashi (rozsypane sushi) w Youmiko – miseczka pełna najlepszych ryb i ciepłego ryżu

#1 Youmiko – kto był ten wie. Youmiko ma swoich wiernych wyznawców i ja jestem jednym z nich. Nie ma nic lepszego niż świeże sushi z jeszcze ciepłym ryżem. Nie znoszę zalewania pysznej ryby toną majonezu i serem typu Philadelphia, a to w Youmiko się po prostu nie zdarza. Perfekcyjne nigiri, szałowe torciki i absolutnie obłędne opcje wegańskie sprawiają, że na Józefa pojawiam się przynajmniej raz w tygodniu. Na koniec nadmienię, że jak na suszarnie Youmiko karmi w bardzo przystępnych cenach (Omakase dla dwóch osób – 105zł, lunch dla jednej osoby ok. 30zł)

#2 Coffeece – to co Michał Pluta i Kuba Pospieszył osiągnęli w ciągu roku z kawałkiem, to jest mistrzostwo świata. Własna rozpoznawalna kawiarnia (chociaż ma tylko kilka metrów kwadratowych), showroom szkoleniowy, autorski brand kawy Coffee Grange… Całe szczęście, że mieszkam nieopodal i mogę sobie wyskoczyć na szybkie espresso do Coffeece w każdej chwili. A jeszcze lepiej nitro, które w ich wykonaniu jest po prostu najlepsze.

Massolitowe ciasta są po prostu najlepsze. To co oni robią z sernikami, to ja nawet nie chcę wiedzieć!

Massolitowe ciasta są po prostu najlepsze. To co oni robią z sernikami, to ja nawet nie chcę wiedzieć!

#3 Massolit Bakery – niewiele miejsc cieszy mnie bardziej, kiedy je odwiedzam. I chociaż na Smoleńsk mi zupełnie nie po drodze, często robię wycieczki specjalnie do Massolitu. Bardzo podoba mi się ich jedzenie – proste, nietłuste, zdrowe – o dość surowych smakach. Czuje się tam jak na odwyku od papki, którą często serwują inne miejsca. A do tego szaleję za ich wypiekami. Ciasteczka hamentashen, sernik z cynamonem czy ciasto marchewkowe, to prawdziwe delicje – próżno szukać podobnych gdzie indziej.

#4 Mostowa Art Cafe – bywam meblem barowym, a jeżeli nim bywam to najczęściej na Mostowej. I tak od lat już pewnie pięciu. Może nie serwują niczego nadzwyczajnego, ale klimatu i uroku nie można temu miejscu odmówić. Nie zrozumcie mnie źle, w menu nie jest źle w ogóle – kawa to świeża arabika, duży wybór kraftowego piwa, niezłe lemoniady – a mimo to przesiaduję tam bardziej dla niezobowiązującej atmosfery niż tego, co można tam kupić.

W Hummusija nie tylko hummus! Koniecznie spróbujcie omletu z macy

W Hummusija nie tylko hummus! Koniecznie spróbujcie omletu z macy

#5 Hummus Amamamusi – nawet nie wiem, co mogłabym o Hummusiji nowego napisać. To jest taki pewniak – zawsze smakuje tak samo i to tak samo dobrze, dodatki zawsze w punkt, żołądek zawsze zadowolony. I te śniadania – śniadania są tam wyśmienite!

#6 Nolio – w Nolio nie bywam AŻ tak często, ale muszę przyznać, że na wizytę zawsze się cieszę.  Przez dwa lata nie zaliczyłam tam żadnej wpadki – ani z jedzeniem, ani z obsługą. Uwielbiam ich pomidory oraz świeże, włoskie i jakże komfortowe smaki. Znajomi wiedzą, że raviolo w Nolio to dla mnie rarytasik i właśnie to chce jeść, kiedy mam zły humor. Kocham tam absolutnie wszystko oprócz kawy.

W Kebabie pod 13 na serio dobrze karmią. I zawsze jest świeżo!

W Kebabie pod 13 na serio dobrze karmią. I zawsze jest świeżo!

#7 Kebab pod 13 – zdziwieni, że kebab znalazł się na mojej liście? Każdy ma jakieś swoje guilty pleasures, a moją największą jest właśnie kebs spod 13stki. Tak dobrego fast foodu nie znajdziecie nigdzie indziej. Zresztą nie ja jedna – Kebab pod 13 wyprzedaje się zazwyczaj do godziny 20:00 i jeszcze nigdy nie spotkałam się z sytuacją, żeby nie było weń kolejki. Miłością do tego miejsca zaraziłam wielu moich kolegów!

#8 Lipowa 6f – dość, że to jeden z moich ulubionych adresów, uważam całkiem poważnie, że Lipowa to jedno z najciekawszych i najlepszych miejsc w Krakowie, a może nawet w naszym kraju. Szeroki wybór niespotykanych win oraz prze-boski grill u Portoyana robi robotę jak nic innego. Jedliście już ich baraninę? Jeśli nie, to zmieńcie ten stan rzeczy jak najszybciej, bo bardzo wiele tracicie.

#9 BARaWINO  kocham pić wino i uwielbiam miejsca bez zadęcia. Barawino kojarzy mi się ze zwykłym pubem, w którym zamiast piwa jest wino, a zamiast paluszków deska serów. Klimat raczej ten sam – sprzyjający do przesiedzenia całej nocy ze znajomymi.

#10 Mercy Brown – bo jeśli pić alkohol, to w najlepszym wydaniu. W Mercy zawsze mam pewność, że będę świetnie obsłużona i w spokoju porozmawiam ze znajomymi – bez wrzasków oraz pisków, towarzyszących weekendowi na mieście. I może ktoś lubi taki gwar, ja jednak cenię sobie aktywny wypoczynek w dobrym stylu!

W tym artykule: