Taj na Miodowej -
siedmiu tajów w kuchni,
zezowaty tygrys na ścianie

Krakowski Kazimierz – bijące bardzo głośno serce Krakowa, na nim ulica Miodowa, na której od strony Placu Nowego jeszcze niedawno nie było nic wartego zatrzymania się, wejścia, zjedzenia. Oswajać dwa lata temu zaczął ją Zenit. Później długo długo nic, aż nagle… Trwający rok remont w lokalu obok. Oprócz remontu cisza. Żadnych plotek, spekulacji, przecieków, co się tam szykuje. No i po roku otworzyła się knajpa. Bez szyldu, bez fejsa, z jedną stroną menu. Wiecie o czym mowa?

Mateusz Kołek zaprojektowal dla Taja aż 19 dedykowanych grafik. Zezowaty tygrys skradł nasze serca!

Taj. Nazwa prosta, ale wymowna, bo to kuchnia tajska, której w Krakowie brakowało. Ale to nie tylko kuchnia, bo też imponujące wnętrze – aż 600 metrów, zaprojektowane przez Piotra Paradowskiego, którego, podejrzewamy, nikomu nie trzeba przedstawiać. Jak wszystkie jego realizacje  (m.in. Karakter, Zenit, Lastriko), tak i Taj jest po prostu piękny i dopieszczony w każdym calu – jednocześnie przestronny i przytulny; elegancki, ale też luźny, pełen marmurowych stolików, przełamany drewnem.

Do tego dania podawane są w autorskiej ceramice, a na stołach stoją wysmakowane kwiatowe kompozycje układane przez florystkę. Na ścianach wisi aż 19 grafik autorstwa krakowskiego artysty Mateusza Kołka, który chętnie sięga w swoich pracach po motywy azjatyckie  – wszystkie stworzone na specjalne zamówienie Taja. Wszystko to sprawia, że wizyta w Taju to uczta dla wszystkich zmysłów.

Kuchnia tajska w Krakowie

Wróćmy jednak do jedzenia w Taju. Na początek wystartowali ze skróconym, a właściwie z ultra krótkim menu, żeby sprawdzić jakie są oczekiwania ich przyszłych gości. Działali tak przez miesiąc, nie informując za bardzo nikogo, że są. Wici pocztą pantoflową rozniosły się całkiem szybko i coraz więcej jedlingów zaczęło zaglądać do Taja. Jak to zwykle bywa, jednym smakowało, innym nie smakowało, a Tajowa ekipa, w tak zwanym międzyczasie, pytała wszystkich gości o opinię, wyciągała wnioski i przygotowywała nową kartę, która miała ekspresowo przenosić gości do Tajlandii. Czy im się udało?

Piękna porcelana i równie ciekawa zawartość!

Tym jedzeniem najlepiej się dzielić

Jest i Pad Thai :D Danie, które jak twierdzą właściciele restauracji, zostało wymyślone dla turystów, ale wszyscy je kochają

Pełny stół – to uwielbiamy! Talerze w Taju sprzyjają dzielenie się jedzeniem i wspólne ucztowanie

Wydawać by się mogło, że to nie będzie trudne zadanie, bo w kuchni pracuje aż siedmiu Tajów. Wszyscy bacznie, pod okiem szefa kuchni Dorna, starają się gotować tak, jak robi się to w ich rodzimym kraju. Super jest to, że każdy z kucharzy pochodzi z innej prowincji i przemyca smaki znane od dzieciństwa. Dzięki temu w menu Taja jest bardzo różnorodnie i możemy spróbować nie tylko tego, co jedliśmy na przykład będąc na wakacjach w Bangkoku.

Niech was nie zwiedzie niewinny wygląd salatek w Taju – potrafią być bardzo pikantne :)

Oprócz tego, że kucharze pracujący w Taju mają wyrobione smaki i zjedli zęby na tej kuchni, to ukończyli tamtejsze szkoły gastronomiczne i do Polski przyjechali po to, żeby pokazać nam, jak ona powinna smakować. Wiadomo, że ostatnio Tajlandia stała się gorącą wakacyjną destynacją – coraz więcej osób tam lata, lubuje się w kuchni, więc tym bardziej kucharze mają przed sobą nie lada wyzwanie, żeby sprostać oczekiwaniom gości.  

Odpowiedzią na te oczekiwania jest naprawdę obszerna karta dań, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Jest przekrojem przez smaki, zawiera w sobie klasyczne dania, które wszystkim jako pierwsze przychodzą na myśl, czyli aromatyczne curry w wielu wariantach, spring rollsy, zupy kokosowe i owoce morza z woka. Znajdziecie w niej dania bardzo ostre, bo wiadomo, że w Tajlandii wszystko jest aromatyczne i naprawdę mocno doprawione, słodkie – mniej lub bardziej, w zależności od tego czy bazują na naturalnie słodkich produktach takich jak chociażby mleko kokosowe, czy są dosładzane, bo taki jest sposób ich wykonania. Ale jest też mnóstwo dań lekkich, bardzo delikatnych – sałatka z zielonego mango, z papai czy fresh rollsy.

Mocną pozycją w karcie Taja są ryby. Co powiecie na okonia?

Panang curry!

W Taju dodatki zamawia się osobno – do wyboru ryż lub makaron, w wersji smażonej lub gotowanej na parze.

Pad kra prao – uliczne tajskie danie z siekanej wieprzowiny

Wegańska kuchnia tajska?

Choć w Tajlandii się tego raczej nie praktykuje, kucharze Taja przygotowali całą stronę dań wegańskich – przystawki, zupy, dania główne- równie smaczne jak w wersji klasycznej. A wszystko z myślą o licznych gościach na diecie roślinnej.

Wegańskie spring rolls to pyszkowa roślinna przekąska dla wegan! W chrupiącym papierze ryżowym kryją się warzywa i grzyby

Morning glory czyli tajski szpinak wodny to danie dostępne sezonowo – nie zawsze da się go sprowadzić z Tajlandii. Jeżeli jest w karcie – zamawiajcie koniecznie!

Do tego tajskie lemoniady, koktajle i świetnie komponujące się z tajską kuchnią, piwa z Browaru Trzech Kumpli. W Taju nic nie dzieje się przez przypadek, wszystko jest przemyślane i naprawdę smaczne!

Oprócz tego wszystkiego, w tygodniu możecie zjeść tam pyszny dwudaniowy lunch (do wyboru wersja mięsna lub wegańska) za niewiele ponad 20 złotych. To dobry pomysł, jeśli jeszcze nie mieliście okazji spróbować tajskiej kuchni.

Pamiętajcie, że do Taja możecie wpaść dużą grupą – pomieści i ugości Was wspaniale!

Co? Taj, Miodowa 19

Rezerwacje: taj@taj.menu, tel. 12 307 07 23

Facebook: KLIK

Wnętrza projektu Piotra Paradowskiego są pełne harmonii

Pierwsza sala jest wypełniona dziennym światłem

Żółte curry to jedna z najpopularniejszych pozycji w karcie Taja

Curry z kaczką i liczi – to tym daniem Taj przekonał nas do siebie podczas pierwszych odwiedzin!

Kurczak z woka z orzechami nerkowca

Wołowina z tajską bazylią i fasolką – pikantna, ale komfortowa!

Tekst powstał we współpracy z restauracją Taj. Współpracujemy wyłącznie z miejscami, które uważamy za godne polecenia.