O maśle, wanilii i miłości – wizyta w Słodkiej Manufakturze

W wakacje wyruszyliśmy na poszukiwanie tradycyjnych wypieków, najlepszego sernika i najbardziej czekoladowych ciasteczek. Jednym zdaniem –  postanowiliśmy sprawdzić najsłodsze adresy w Krakowie. Miejscem, którego nie moglibyśmy pominąć jest oczywiście Słodka Manufaktura, którą znajdziecie nieopodal AGH, na ulicy Czarnowiejskiej. A żeby dowiedzieć się, co dobrego tam zjecie, czytajcie dalej!

Jesteśmy zdania, że każda dzielnica powinna mieć swoją cukiernię, do której można wpaść na kawę, zjeść ulubione ciasto i pogadać chwilę o tym, co nowego. Jeśli mieszkacie w tamtej okolicy i jeszcze nie odkryliście Słodkiej Manufaktury, to zdecydowanie czas to zmienić. 

Ta malutka cukiernia ukryta za rogiem jest prowadzona przez Ewę Frymar-Miszczyńską i jak to zwykle bywa, kryje się za tym miejscem wyjątkowa historia pełna prób i błędów. Czy zakończona sukcesem? Niech odpowiedzią będzie to, że Słodka Manufaktura ma już dziewięć lat, grono stałych gości i przepyszne domowe ciasta, w dalszym ciągu pieczone na maśle!

Poznajcie Ewę – to dzięki niej możecie teraz zajadać się ulubionymi ciastami

Jak to się zaczęło

Ewa studiowała psychologię, ale na ostatnim roku zdała sobie sprawę, że nie jest to ścieżka, którą chciałaby podążać. W międzyczasie miała kilka epizodów w gastronomii i w każdej z tych prac gdzieś tam się klarowało, że to właśnie pieczenie kręci ją najbardziej. Nie był to przypadek, bo jak sama mówi, jest z rodziny, w której gotowanie i pieczenie zawsze było ważne. Kobiety lubiły i umiały to robić, a zeszyty obrastały w wyjątkowe przepisy i uczciwe receptury, które przetrwały lata i nadal cieszą. 

Skąd pomysł na cukiernię? Tak się czasami zdarza, że gdy kobieta zachodzi w ciążę, myśli o tym, że czas na jakąś zmianę w karierze zawodowej. Tak było w przypadku Ewy. Chciała zostać w domu z synem i pomyślała, że własna działalność jest jedyną metodą na zrealizowanie tego pomysłu. Jak się okazało, miała się później ogromnie zdziwić, bo własna firma wymaga zazwyczaj dużo większego poświęcenia niż praca na etat. Śmiejemy się z tego, ale zajadając sernik, zgadzamy się, że było to warte poświęceń! Wszystko zaczęło się dzięki dotacji, której za pierwszym podejściem niestety nie udało się otrzymać. Co nie znaczyło, że Ewa się poddała. Dalej piekła i zastanawiała się jakby ten plan wcielić w życie. Po kilku miesiącach, zupełnie niespodziewanie, odebrała telefon z dobrą nowiną. Dzwoniła osoba z komisji, która ją zapamiętała, z pytaniem, czy dalej chce otworzyć własną cukiernię, bo znalazły się środki. Możecie się domyślić, co odpowiedziała! Po bardzo intensywnym miesiącu, w którym Ewa musiała znaleźć lokal i wdrożyć biznesplan w życie, wszystko się zaczęło. Z pomocą rodziny wystartowała z remontem i po krótkim czasie na całej ulicy unosiły się przeróżne zapachy, a pierwsi goście zaglądali zaciekawieni, co się tutaj szykuje.

Koło tego szyldu nie przechodźcie obojętnie

W ciepłe dni przyjemnie posiedzieć w tym uroczym ogródeczku

A w chłodniejsze schować się w środku

Jest bardzo przytulnie!

Domowe wypieki i rodzinna atmosfera

Jaki jest sekret tych wyjątkowych wypieków? To nie sekret! To rodzinne przepisy, które pamiętają jeszcze czasy przedwojenne, kilogramy masła i mąki, które przez lata towarzyszyły Ewie w domu no i oczywiście pasja, życzliwość i dobre nastawienie. To, czego można tutaj spróbować, ma przywoływać wspomnienia albo po prostu je kształtować. Kto miewał w domu przepyszne wypieki ten zrozumie bez słów, a jeśli ktoś ich w dzieciństwie nie jadał, ma okazję poznać ich wyjątkowy smak. 

W tej witrynce kryje się wszystko, co najlepsze

Czekoladowy raj

Skubaniec aka pleśniak. Znacie takie ciacho?

No to co, ciasteczko do kawusi?

Takie miejsca to zazwyczaj coś więcej niż tylko wypieki. To cudowna domowa atmosfera, to historia, opowieści. My wypijamy tutaj drugą kawę, jemy kolejne ciasto i zupełnie nie chce nam się wychodzić. W kuchni toczą się rozmowy o jedzeniu, padają nowe pomysły na wypieki – i to nie tylko te słodkie. W ofercie pojawiają się czasami pizzerinki, są ciasteczka z przepisu prababci Ewy z masłem, ze smalcem i z czarnuszką i wytrawne chałki. To wszystko nie udałoby się bez wspaniałych dziewczyn, które pieką razem z Ewą. Gdyby nie ich wkład, to ani drożdżówki, ani brownie, ani żadne inne ciasta nie smakowałyby tak samo! A wracając do słodkości – super jest to, że dziewczyny są elastyczne i często spełniają słodkie marzenia swoich gości. Ewa opowiada nam o jednym z nich, który wprost uwielbia tradycyjnego pischingera na parzonych jajkach i z alkoholem. Zawsze robi go dla niego z radością, bo lubi obserwować, jak jej praca daje natychmiastowy efekt – uśmiech na jego twarzy. Także jeśli kiedyś wyjątkowo zatęsknicie za jakimś smakiem, koniecznie dajcie znać. Być może ciasto pojawi się specjalnie dla was w witrynce!

Beza z kremem mascarpone i malinami. Kto jej się oprze?

Są też przeróżne drożdżówki – latem jagodzianki, zimą cynamonki, oprócz tego puste i z różnymi innymi owocami

Te z serem w środku to smak naszego dzieciństwa

Jak zawsze próbujemy serniczka. I ten to jest miłość!

Słynne pischingery. A może po prostu andruty?

Kajmak czy czekolada?

Miejsce na każdą okazję

Do słodkiej Manufaktury dobrze wpaść na kawę i drożdżówkę między zajęciami, na plotki z koleżanką, a także na słodką randkę. Można tutaj zabrać swoją pociechę na małe co nieco, a także zajrzeć gdy dopadnie nas jesienna chandra. To miejsce jest po prostu dobre na każdy humor!

Pamiętajcie, że możecie tutaj także zamówić ciasta na dowolną okazję – od imienin cioci, przez konferencję, do wesela. Ewa z radością zrealizuje wasz pomysł. 

Słodka Manufaktura 

Czarnowiejska 73

Facebook: [KLIK]

Zdjęcia: Monika Śląska

Ale babeczki

Ciacha z czekoladą

Słynne ciasteczka z masłem, smalcem i czarnuszką

I takie niepozorne z kajmakiem

Jeśli lubicie tarty, to też zawsze macie wybór

Ta z wiśniami to nasz faworyt!

Ziemniaczki, czyli wszystko co dobre w jednym

Tak prezentuje się w środku