GastroHity 2017 – nasze podsumowanie roku

Rok dobiega końca, czas na podsumowania. Aż trudno nam uwierzyć, że jesteśmy z Wami już tak długo! (ruszyliśmy ze stroną w lutym). Postanowiliśmy opisać Wam nasze gastrohity, miejsca i dania, które zrobiły nam dobrze w 2017. I to tak, że zapamiętamy je na długo.

Dużo się w tym roku działo. Cieszyliśmy się z nowych otwarć, roniliśmy łzy nad tymi, które się zamykały, braliśmy udział w branżowych imprezach i kolacjach degustacyjnych. Ale odwiedzaliśmy też lokale na co dzień, w pośpiechu wpadając na lunch czy późne śniadanie. Oto ci, którzy zdobyli nasze serca.

Odkrycie roku – Słowianka. Miejsce jeszcze nie wszystkim znane, tym bardziej cieszy nas, że napisaliśmy o nim jako pierwsi. W malowniczej drewnianej restauracji, szef Adrian Bęben gotuje tylko z produktów pochodzących z regionu. W karcie fenomenalne ryby, najlepszej jakości jagnięcina, pyszne desery. Jeśli szukacie dań-eksperymentów koniecznie odwiedźcie to miejsce, jest szansa, że traficie na grzybowy sernik lub śmietanową granitę z mrówkami. Naszą relację znajdziecie tutaj.

Szef roku – Dominik Duraj. Nie mamy wątpliwości, że to aktualnie jeden z najlepszych szefów nie tylko w regionie, ale i w całej Polsce. Uhonorowany przez Gault et Millau tytułem Szefa Roku Śląska, aktualnie szefuje w chorzowskiej Villi Gardenie. Ten facet jeszcze nieraz namiesza.

Takie właśnie dania serwuje Słowianka. Klasa.

Takie właśnie dania serwuje Słowianka. Klasa.

Wydarzenie roku – Food Show. Taka impreza odbyła się na Śląsku po raz pierwszy. Wielka konferencja gastronomiczna, połączona z targami, pokazami kulinarnymi i kolacją degustacyjną. Byliśmy pod wrażeniem rozmachu organizatorów i nie możemy się już doczekać przyszłorocznej edycji. Nasza relacja tutaj.

Otwarcie i zamknięcie roku – tak jak wspominaliśmy naszym największym odkryciem była w 2017 restauracja Słowianka w Bielsku-Białej, której otwarcie uznajemy za jedno z ważniejszych wydarzeń. Z kolei szczerze płakaliśmy nad zamknięciem bielskiego Beksiena. Trzeba przyznać, że lokal zamknął się w dobrym stylu i z przytupem – seria pożegnalnych kolacji degustacyjnych okazała się naprawdę pyszna! Nasza relacja tu.

Najlepsze śniadania – Kofeina Corner. To tu jadaliśmy je najczęściej. Uwielbiamy ich kiełbaski i fakt, że śniadania serwują aż do 13. Nasze inne śniadaniowe typy tutaj.

Najlepsze lunche – novo. Kiedy nie wiemy, co zjeść na lunch wybieramy kuchnię włoską i pasta, tfu, basta ;) Szczególnie upodobaliśmy sobie lunche w novo, które udowadniają, że oprócz pizzy, Włochy mają do zaoferowania dużo, dużo więcej.

Wszystkie dania w Villi Gardenie wyglądają zjawiskowo

Wszystkie dania w Villi Gardenie wyglądają zjawiskowo

Najlepszy comfort food – Cyrulik Śląski i Bułkęs. Nasza ulubiona kategoria! Wygrana przez dwie miejscówki, które zawsze polecamy, gdy ktoś nas pyta, gdzie w Kato zjeść domowo i smacznie. W Cyruliku Śląskim polecamy zwłaszcza spätzle, czyli małe kluseczki unurzane w kremowym sosie z mascarpone i grana padano z plasterkami boczku, natomiast w Bułkęsie obłędną kanapkę ze szpondrem. To są takie hity jakich mało. O Cyruliku pisaliśmy tutaj, a o Bułkęsie tu.

Najlepszy fine dining – Villa Gardena. Zaskakuje i zachwyca nas za każdym razem, kompozycjami smaku, sposobem podania i profesjonalizmem obsługi. Jeśli chcecie pokazać przyjezdnym znajomym nowoczesny fine dining, zabierzcie ich właśnie tu.

Najlepsza kawiarnia – Bez Cukru. Uczą i pokazują, że kawę powinno się pić bez cukru, bo wtedy dopiero możemy docenić pełnię jej smaku. Mają pyszne ciasta, luźną atmosferę i naprawdę świetną kawę. To u nich przegadaliśmy niejedno popołudnie. Inne miejsca na kawę znajdziecie tu.

Poezja.

Poezja.

Przystawka roku – kromka z ciemnego chleba z metką z Restauracji Kameralna w Pszczynie. Pierś gęsi podwędzana na drewnie śliwkowym rozpływała się w ustach, a w połączeniu z nalewką malinową, o Boże, jakie to było dobre! O całej kolacji pisaliśmy tu.

Danie główne roku – przewrotnie powiemy: stek. Z daniami głównymi mamy problem. Okazuje się bowiem, że o ile zjedliśmy w tym roku całe mnóstwo świetnych przystawek i wybitnych deserów, o tyle mało było dań głównych, które rzeczywiście zapadłyby nam w pamięć. Dlatego stawiamy na steki – te robione z najwyższej jakości wołowiny w hotelu Angelo.

Deser roku – cudo zaserwowane w Villi Gardenie, czyli deser z chrupkim, słodziutkim i jakby musującym plastrem miodu, białą czekoladą, kwaśną śmietaną i nutami pomarańczy. Absolut.

A jakie są Wasze gastrohity mijającego roku?