Jak zamienić grillowanie w podróż dookoła świata – warsztaty w Cook up

Prawdę mówiąc moją kuchnię oplotła ostatnio pajęczyna kulinarnej niemocy. Garnki płaczą rdzą, porzucona patelnia ze stresu dostała zmarszczek na teflonie, a palnikowe iskrowniki cykają nieustannie w nerwowych tikach, bo nie chcą być już redukowane do zaparzania kawy i obgotowywania bobu. Nie, nie takie życie wybrały sobie sprzęty i okupujące szuflady kuchenne utensylia!

Aby wyrwać je z postępującej depresji i odnaleźć rozleniwioną przez ciągłe łażenie po restauracjach pasję do siedzenia we własnej kuchence, trzeba było powziąć specjalne kroki. Warsztaty kulinarne!

Od zawsze nęciła mnie wizyta w studiu kulinarnym Cook up, w końcu program pęka w szwach od ciekawych tematów, którymi w dodatku zajmują się same tęgie głowy lokalnej gastronomii. W Warszawie możecie odbyć podróże po smakach wraz z Agatą Wojdą, Dominiką Krzemińską, Alicją Than, Sebastianem Olmą, Tomaszem Królikowskim, Piotrem Bruś-Klepackim, Martą Dymek, Pawłem Kibartem, Thanawat Na Nagara, David Gaboriaud, … oj, można jeszcze wymieniać i wymieniać! Tak samo jest z tematami, warsztaty dla siebie znajdą zarówno weganie, jak i miłośnicy wołowiny, zakochani w kuchni francuskiej, ale i polskiej lub zapaleni cukiernicy. Wybór to niełatwy, trzeba więc go ugryźć sposobem. W moim wypadku wygrały wspomnienia, a raczej chęć odświeżenia ich smakową podróżą dookoła świata. Padło na street food i to w dodatku z grillem w roli głównej!

Piotr opowiada, z czym za chwilę przyjdzie się nam zmierzyć

Piotr opowiada, z czym za chwilę przyjdzie się nam zmierzyć

Piękna makrela czeka na filetowanie

Piękna makrela czeka na filetowanie

Przewodnikiem po meandrach kuchennych technik, po trikach i sekretnych składnikach był tego dnia Piotr Bruś – Klepacki, doświadczony kucharz, doradca restauratorów, współpracujący między innymi z magazynem KUKBUK. Przygotował dla głodnej wiedzy grupy doprawdy imponujące menu! W ciągu 4 godzin trwania warsztatów zabrał nas najpierw do tętniącego życiem Stambułu, gdzie przy moście Galata znajdziemy dziesiątki kołyszących się na falach łódeczek-smażalni, których głównym wyposażeniem jest wielki grill wysmażający dniami i nocami świeże ryby. Lądują one następnie w bułce, tworząc kultową, egalitarną kanapkę – balik ekmek. Przy okazji grupa stanęła przed niełatwym wyzwaniem wyfiletowania makreli. Wybacz rybo niezgrabność niewyćwiczonych palców, obiecuję poprawę!

Tak filetuje profesjonalista

Tak filetuje profesjonalista

A tak lekko przerażeni uczniowie

A tak lekko przerażeni uczniowie

Następny przysmak przewiózł nas wprost do japońskich barów – izakaya, gdzie spragnieni piwa i  towarzystwa Japończycy zajadają się niezwykle popularnymi drobiowymi szaszłykami, yakitori. I tu czekała do opanowania kolejna technika, delikatne nacinanie kurzych skrzydeł tak, aby łatwiej nakłuć mięso na patyczki i rozłożyć je większą powierzchnią na grillu.

Pełne skupienie

Pełne skupienie

i pełna gotowość

i pełna gotowość

Kolejna na trasie była tajska plażą, gdzie wybraliśmy się, by wyserwować okonia morskiego aromatycznego od świeżych ziół w towarzystwie kleistego od umami sosu oraz kokosowo-krewetkowego ryżu zapieczonego w liściach bananowca.

Na koniec wróciliśmy do Europy, by na pięknej Sycylii raczyć się cudownie soczystym tuńczykiem aromatyzowanym wyjątkową mieszanką przypraw.
Aby dniu dorosłego dziecka stało się zadość, ucztę zakończyliśmy deserem złożonym z grillowanych, a jakże, brzoskwiń i arbuzowego sorbetu.

Żeby kurczak miał smak, trzeba wysmarować go marynatą

Żeby kurczak miał smak, trzeba wysmarować go marynatą

Duża ilością marynaty

Duża ilością marynaty

Praca zespołowa na 6+

Praca zespołowa na 6+

Mięso trzeba co jakiś czas przewracać i smarować marynatą

Mięso trzeba co jakiś czas przewracać i smarować marynatą

Wszystkie dania przygotowywaliśmy na początku w świetnie zaopatrzonej kuchni studia, aby na koniec gotowe do grillowania główne elementy wynieść pod gołe niebo, gdzie czekały przygotowane już do pracy grille Webera, oj chciałoby się mieć taki sprzęt do użytku własnego! Słowo dania pada tu nie bez powodu, każdy z głównych składników był bowiem częścią całej, kompletnej pod względem dopełniających się smaków potrawy. Yakitori miały za towarzystwo sałatkę z pachnących morzem glonów wakame, tuńczyk okazał się genialnie komponować z sałatką z kopru włoskiego, a przez wspomniane wyżej dodatki do ryby niemal odleciałam od poziomu endorfin. W dodatku każde z tych dań, mimo że spokojnie mogłoby znaleźć się na stole w kraju pochodzenia, nosiło autorski rys dowodzącego nami szefa Piotra. Powiedzcie sami, czyż nie genialne jest wzmocnienie smaku stambulskiej ryby pikantną od chilli harissą?

Gotowe yakitori z sałatką z wakame

Gotowe yakitori z sałatką z wakame

Kanapka z makrelą balik ekmek

Kanapka z makrelą balik ekmek

Tuńczyk prawie gotowy

Tuńczyk prawie gotowy

Okoń morski i ryż w liściu bananowca

Okoń morski i ryż w liściu bananowca

Za chwilkę, za momencik

Za chwilkę, za momencik

Jeszcze tylko sos

Jeszcze tylko sos

I gotowe

I gotowe

Następnego dnia po warsztatach chwyciłam więc zakupowy koszyk i ruszyłam na targ, najwyraźniej naoliwiły się wcześniej podrdzewiałe zębatki odpowiedzialne za kulinarne kombinowanie. Inspiracja wróciła, pajęczyny z kuchni nareszcie zerwane!

Jeśli i wy potrzebujecie impulsu do szaleństwa we własnej kuchni, potrzebujecie nauczyć się czegoś nowego, chcecie sprawić niespodziankę komuś, kto kocha gotować lub po prostu macie ochotę miło i kreatywnie spędzić czas – wpadajcie i… bawcie się dobrze!

PS Poza tym o ile przyjemniej bałagani się w kuchni, kiedy nie trzeba później samodzielnie sprzątać i zmywać! ;)

Czasami trzeba chwilkę poczekać

Cierpliwie czekamy

Warsztatowicze

Cierpliwie czekamy

Zmiany przy grillu

Zmiany przy grillu

Ryż kokosowo-krewetkowy

Ryż kokosowo-krewetkowy

Na koniec kilka wskazówek od Piotra

Na koniec kilka wskazówek od Piotra

Deser na słodkie zakończenie wieczoru

i deser