Gdzie zjeść w Białymstoku? Najsmaczniejsze miejsca stolicy Podlasia!

Białystok to już rokrocznie nasza wakacyjna destynacja, aspirująca do otworzenia kolejnej miejskiej redakcji Have a Bite. Doskonałe miejsce na weekendową wyprawę, oferuje coraz więcej jakościowych, często unikatowych gastro spotów. Doskonale sprawdza się też jako baza wypadowa, w której codziennie startujemy dzień smacznym śniadaniem i kawą speciality, a kończymy kolacją z naprawdę dobrym alkoholem! Sprawdźcie, gdzie smacznie jeść w Białymstoku!

Klimacik Baristacji!

Wytrawna jaglanka, a później czas na tutejsze drożdżówki! – Baristacja

Baristacja – na śniadanie i lunch
ul. Sienkiewicza 7, Białystok

To miejsce pamiętam z najwcześniejszych odwiedzin Podlasia parę lat temu. W 2013 roku to tutaj powiał pierwszy poryw wiatru zmieniającej się w Białymstoku gastronomii. Baristacja zaparzyła pierwszą kawę speciality i być może podała też pierwsze wegańskie i bezglutenowe ciacha. Do dziś dobrze się mają w ważnym, z perspektywy historii gastronomicznej Białegostoku, miejscu – ale o tym napiszę Wam później. Możecie do nich wpadać na śniadania – w repertuarze owsianki, jajecznica, tosty i kanapki z ich rozsławionym żytnim chlebem. Między 12:00 a 17:40 wkracza tutaj lunch – codziennie inna propozycja zupy i drugiego dania. Kawałek Baristacji możecie zabrać też na wynos w postaci kubka kawy, ciasta, drodżówek lub chlebka z mąki z Ciechanowca, ale kto myślałby o wyjściu stąd, przecież to jedno z najprzytulniejszych miejsc w stolicy Podlasia!

Uwielbiany przez gości tatar ze Świętojańskiej 21

Świętojańska 21

Temu miejscu chyba najbliżej w Białymstoku do tak zwanego neobystro, czyli połączenia fine diningowej jakości z niezobowiązująca (aczkolwiek profesjonalną) obsługą i wystrojem. Tę nowoczesną restaurację prowadzi Ewelina Łapińska – jedna z najzdolniejszych szefowych kuchni naszego pokolenia, szerzej znana z telewizyjnego Top Chef’a. Jej sezonowe menu jest zwięzłe – znajdziecie w nim zupy, kilka przystawek, które sprawdzą się też jako opcje do dzielenia (no może poza tatarem z piklami i majonezem szczypiorkowym, którego zamiast dzielić, warto zamówić dla każdego po porcji!), wśród dań głównych zawsze można wybrać pomiędzy talerzami z wołowiną, wieprzowiną, drobiem, rybą i wegetariańskim, a na koniec postawić deserową kropeczką nad „i”. W Świętojańskiej 21 możecie też liczyć na opcje stylistycznie bliższe comfort foodowi w postaci kanapek i pizzy. Dla spragnionych jeszcze innego oblicza Świętojańskiej informacja, że codziennie od 12 do 16 serwują lunch menu, w którym do wyboru przystawka, danie główne i deser. W każdym tygodniu serwis otwiera też ciekawe wina dostępne na kieliszki. A jeśli już o nich mowa, to nie chybicie, jeśli potraktujecie Świętojańska 21 jako opcję na wino w Białymstoku – mają tu najmodniejsze etykiety, jakościowe, często naturalne propozycje, a także butelki od polskich winiarzy.

 

Pawilon Towarzyski – na lunch i wieczór
ul. Akademicka 30, Białystok

Jeśli swoją przygodę z Podlasiem rozpoczynacie na dworcu w Białymstoku warto mieć pod ręką kilka sprawdzonych gastro adresów w tym mieście – moim ulubionym z pewnością jest ul. Akademicka 30, gdzie w okrąglaku z lat 70. mieści się restauracja Pawilon Towarzyski. Dla fanatyków architektonicznego modernizmu już samo spojrzenie na niego z ulicy będzie niemałą ucztą dla oczu, ale za progiem czai się jeszcze więcej przyjemności. Za kolejną stoją architekci, którzy z PRL-owskich inspiracji wyciągnęli to, co najlepsze i stworzyli urokliwe wnętrze w smakowity sposób nawiązujące do najlepszych stron ówczesnego dizajnu. Jest sporo roślinności, metaloplastyka, boazeria, luksfery i fornirowane meble – cud, miód i… słone paluszki jako czekadełko. Czas zatem na kilka słów o jedzeniu! W menu szef Adam Klepacki zawarł wiele różnych wątków – kuchnię europejską, podlaskie smaki z dzieciństwa i akcenty produktów również z okolicznych Warmii i Mazur – wszystko spina słowo klucz – kreatywność! Tutejsze dania są wieloelementowe – pełne kolorów, różnorodnych struktur i ciekawych połączeń produktów ponad tradycyjnymi podziałami. Któż nie zjadłby babki ziemniaczanej z truflami, smażonych na głębokim tłuszczu stynek z majonezem kolendrowym, schabu z kością dosmaczonego chimichuri z czosnkiem niedźwiedzim z małosolnym i młodymi ziemniakami albo kremu sułtańskiego? Co tydzień pojawiają się nowe lunchowe dania w przystępnej cenie i są propozycjami równie ciekawe jak menu a la carte. Do Pawilonu warto zajrzeć także ze względu na kartę alkoholi, w której znajdziecie jakościowe wina sprowadzane z całego świata (przy zakupie na wynos o 20% tańsze) oraz koktajle nawiązujące nazwami do Białegostoku i Podlasia.

Babka ziemniaczana na lunch w Pawilonie Towarzyskim – trochę tradycja, trochę nowoczesność

Lokalnie, po polsku i europejsko – taki jest Pawilon!

 

Kwestia Czasu – na podpłomyki i podlaskie smaki
pl. Niezależnego Zrzeszenia Studentów 1

Jeśli będziecie chcieli spróbować czegoś, w czym znajdziecie zarówno młodzieńczą wolność, jak i odwołania do tradycji, skierujcie się do Kwestii Czasu. Flagowym daniem tego miejsca są podpłomyki zapiekane na wierzchu z różnymi dodatkami – znajdą się na nim sezonowe warzywa, lokalne wędliny, dziczyzna. Poza podpłomykami w menu kilka przystawek, dań głównych i deser. Wszystko utrzymane w nieco rustykalnym klimacie, nadającym nowe życie tradycyjnym recepturom, wydobywającym smak z produktów przy użyciu pierwotnych technik kulinarnych (oj kochają tu aromat dymu!), podporządkowanym zmieniającym się porom roku, korzystającym także z tego, co dzikie – nie do kupienia w sklepie, a za to do zebrania w lesie, czy na łące. Warto też skusić się na degustację piwek z kilku rzemieślniczych browarów z okolic Białegostoku!

Podpłomyki w Kwestii Czasu, fot. Dorota Domino

Buzy napijecie się w Białymstoku w Esperanto Cafe i Kwestii Czasu

Esperanto Cafe – na buzę
Rynek Kościuszki 10

Jeśli stronicie od alkoholu mam dla Was ciekawostkę ze świata lokalnych softów. W Esperanto Cafe  na głównym placu Białegostoku podaje się buzę, czyli napój który sprowadzili tutaj na początku XX wieku Macedończycy. Jego receptura opiera się o sfermentowaną kaszę jaglaną, rodzynki, drożdże i cytrynę. Jest idealna na ciepłe dni – dobrze zbalansowana słodko-kwaśna, lekko musująca i orzeźwiająca. Tradycyjnie serwowana jest w duecie z chałwą. Można ją też zakupić w butelkach na wynos, a później spożywać schłodzoną w ciągu 2 dni. Takiej szansy na buzę nie można przegapić!

PS. I tutaj na chwilę wrócę do Baristacji – napisałam wcześniej, że zlokalizowana jest w ważnym z perspektywy gastronomicznej miejscu, a to dlatego, że w XX-leciu miedzywojennym na Sienkiewicza znajdowała się jedna z buzyn, czyli miejscówek, gdzie Macedończycy sprzedawali buzę i chałwę, za którą szaleli białostocczanie.