Odbiła nam kolba! Gdzie zjeść w Krakowie jeśli kochasz kukurydzę?

Mimo, że kukurydza kojarzy się z warzywem dostępnym przez cały rok, sezon na tę najlepszą – świeżą, jest wyjątkowo krótki. Skorzystajcie z niego póki możecie! Zapraszamy na podróż po najsmaczniejszych kolbach w mieście.

Naprawdę będzie mi trudno przekazać Wam jak bardzo kocham kukurydzę z kolby. Sezon na nią, to przepiękna końcówka wakacji – dojrzałe lato. Co prawda nikt nigdy nie pyta o ceny kukurydzy na Kleparzu, tak jak dzieje się to w przypadku bobu, ale to tylko zły PR wynikający ze zbytniej popularności imieninowej sałatki z puszkowanego tuńczyka i konserwowych warzyw. Spróbujmy w takim razie odczarować sobie kukurydzę, bo warto!

Mezzalians, ul. Kalwaryjska 66

Ten nie zna życia, co nie bywa w Mezzaliansie! Ich kukurydza, to złoto obsypane hojnie pistacjami. Kolba jest mocno grillowana, całkiem al dente i pięknie strzela pod zębami. Zabawa zaczyna się jednak kiedy posmarujemy ją chrupiącym masłem z siekanymi orzechami pistacji. Jest w nim także odrobina czosnku i szczypta soli. Do złapania w mezzowym zestawie lub samotnie za 13zł, polecam zamówić od razu dwie.

Kukurydza w Mezzaliansie podawana jest z obłędnie smacznym masłem pistacjowym

Wchodzi w skład zestawu mezze (3/5/7 talerzyków)

Wschód Bar, ul. Miodowa 4

To już drugie lato, podczas którego biegam do Wschodu na kukurydzę. O ile w mezzaliansie podkreśla się kukurydzianą chrupkość, o tyle Wschód robi wszystko, aby podkreślić jej słodycz. Na talerzu lądują dwie piękne kolby, gotowane w słodkim mleku kokosowym, podane z odrobiną zimnego masła, płatkami chilli i kolendrą. Coś pięknego!

Kukurydza w mleku kokosowym – Wschód Bar

Wschód ma dużo opcji wege! Na zdjęciu kukurydza i placki z kimchi

Molam, ul. Rajska 3

Nie było mi dane złapać jej w zeszłym roku, udało mi się teraz. Warto się przejść, bo zaraz jej nie będzie, a to cudo najprawdziwsze. Łączy w sobie dwie kukurydziane techniki – jest lekko obgotowana i później grillowana, dzięki czemu słodka i chrupiąca jednocześnie. Można powiedzieć, że w smaku plasuje się dokładnie pomiędzy dwoma opisywanymi wyżej. Na wykończenie podano chrupiący i słodki sos satay, zrezygnowano natomiast z masła. Ryzykowne zagranie!

Kukurydza w MOLAM – sztosik!

Nie mam więcej zdjęć kukurydzy, więc zareklamuje Wam wege curry z kalafiorem

Poco Loco Tequila Bar, Plac Nowy 

W nowej restauracyjnej przestrzeni Poco Loco, możemy dorwać szaszłyk z kurczaka, podawany z furą grillowanych warzyw! Głównym dodatkiem jest jednak wspaniała kolba kukurydzy, osobiście podbijam ją kukurydzianymi nachos dla wzmocnienia efektu. Zdjęcie mówi samo za siebie, a za taki wspaniały obiadowy talerz zapłacimy 30zł!

Poco Loco na Placu nowym, to nie tylko street food – sprawdźcie ich dania główne!

Kukurydziane nachosy, to coś czym możemy objadać się niezależnie od sezonu! Są wspaniałe i mają świetny skład.

Ramen People, Nadwiślańska 9, Czysta 8

Na ten ramen czekam przez cały rok – Sapporo Miso Ramen, to klasyk mający swoje korzenie na zimnej wyspie Hokkaido, gdzie hoduje się krowy. Dlaczego o tym wspominam? A no dlatego, że na północy Japonii jada się masło i ma to odzwierciedlenie w dodatkach do ramenu. Miskę wykańcza się właśnie kukurydzą i kosteczką masła. W wydaniu Ramen People ta sezonowa pozycja jest nabita piątym smakiem, a do tego cudownie delikatna – po prostu pełnia szczęścia!

Sapporo Miso Ramen w Ramen People – pyszniejszego ramenu nie jadłam nigdy

Jak przygotować kukurydzę w domu?

Banalnie! Najlepiej wrzucić ją do zimnej wody, którą należy później doprowadzić do wrzenia. Kolby gotuje się od 15 minut w górę, aż do godziny, zależnie czy wolicie kukurydzę bardziej chrupiącą czy miękką. Praktycznie nie da się jej rozgotować, chociaż KFC z uporem maniaka pokazuje, że jednak można.
Jeśli chcecie zjeść taką z grilla, nie ma potrzeby obgotowywać jej wcześniej (ale można!). Najlepsza jest z żaru (jak ziemniaczki) – wtedy pieczemy ją w liściach. Najlepszy dodatek, to zimne masło z solą.

W tym artykule: