OSTRE zawody w jedzeniu kebaba! Z CZYM TO SIĘ JE?!

Bardzo rzadko na łamach naszego serwisu piszemy o kebabie. Ale bądźmy szczerzy – nie raz, nie dwa zdarza nam się marzyć o dobrym łagodnym na cienkim. Znaleźliśmy sobie w Krakowie pewne miejsce, które możemy polecić w ciemno i właśnie tam najczęściej zdarza nam się popełnić to guilty pleasure. Dzisiaj właśnie o tym miejscu, chociaż niekoniecznie w łagodnym wydaniu!

Kebab pod 13, bo o nich mowa, to jedna z najfajniejszych street foodowych miejscówek w mieście. Tam zawsze jest dobrze i świeżo – świadczy o tym chociażby fakt, że wieczorem ciężko trafić na otwart lokal! Dlaczego? Ponieważ tak szybko schodzą z całego mięsa! Do tego góra świetnych warzyw i możemy cieszyć się szybkim i smacznym posiłkiem w cenie od 11zł!

Ale my dzisiaj w sumie nie o tym, co, jak i dlaczego tak dobrze, ale o Ostrych Zawodach 2016! Postanowiliśmy wziąć nad nimi pieczę w postaci patronatu medialnego (chociażby dla zdrowego zrównoważenia tych wszystkich fancy imprez, które ostatnio promujemy).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

WIZUALIZACJA: tak wygląda szatan

O co chodzi? Nie wiemy czy do pociąg do rywalizacji, umiłowanie ostrego w cieście czy czysty masochizm, ale uczestnicy Ostrych Zawodów musieli zjeść jak najwięcej kebabu z NAJOSTRZEJSZĄ PAPRYCZKĄ NA ŚWIECIE. Dokładniej z pastą z tejże papryczki o jakże wdzięcznej nazwie Carolina Reaper (osiąga ostrość SHU 2 200 000!). W eliminacjach każdy chętny dostał aż 80g rzeczonej pasty wprost do wnętrza swojego konkursowego posiłku, podczas gdy finaliści zmierzyli się z jej podwojoną ilością. Pomocna dłoń w postaci całego litra mleka przez cały czas czekała w pogotowiu.

Ostre Zawody 2016 składały się z 3 tur eliminacji (pierwsza odbyła się 4.11, kolejna 18.11, a ostatnia 25.11?) oraz Wielkiego Finału, w którym wystartowało po jednym najlepszym uczestniku z każdej tury. 

#funfact: zwycięzca finału w eliminacjach zjadł całego (sic!), a w finale już nie chciał, skoro wiedział, że wygrał, wolał nie nadużywać zdrowia 😉