Brasserie Olympique – jest Paryż i ulubiona ryba Julii Child

Wnętrze restauracji Hotelu Francuskiego kurzyło się przez ostatnie parę lat. Krakowska gastronomia nie znosi jednak próżni – było jedynie kwestią czasu, aby ktoś tę przestrzeń wykorzystał. Na nasze szczęście wzięli się za to ludzie, którzy wiedzą, co robią. A robią wyśmienitą kuchnię francuską – taką, na jaką te wiekowe mury zasługują!

Według publikacji sprzed stu lat, Hotel Francuski mógł równać się z paryskim Grand Hotelem, wiedeńskim Imperialem i warszawskim Bristolem. Przez długie lata piastował funkcję najnowocześniejszego hotelu w Krakowie. Ten wiekowy budynek jest z wszech stron owiany historią – notabene bardzo ciekawą!

Hotel niestety przeszedł renowację w latach PRLu, ale musicie wiedzieć, że kiedyś kurki były tu złocone prawdziwym złotem!

Fascynujące są także losy gastronomii w Hotelu Francuskim. Dziennik Polski o samych latach ’40 pisze tak: […] Wypadało, by dogadzali ich podniebieniom najlepsi mistrzowie kulinarnego fachu; m.in. Michał Kałuża, późniejszy szef Wierzynka, Józef Mozelewski, wcześniej kucharz prezydenta Mościckiego, Marian Niemiec, który z chochlą i patelnią towarzyszył polskiej ekipie olimpijskiej w 1968 roku w Meksyku. W Hotelu Francuskim przyrządzał swoje niepowtarzalne w smaku kremówki Stefan Jaśkiewicz. [źródło: KLIK]

Wspomniane konotacje z Olimpijczykami, to nie tylko wspólny dla hotelu i ekipy sportowców szef kuchni. Tajemnicą poliszynela jest, że w 1919 roku we Francuskim utworzono pierwszy polski Komitet Olimpijski. To właśnie na cześć tego wydarzenia, nowy właściciel postanowił nadać nowej restauracji nazwę Brasserie Olympique.

Czasy współczesne

O ile te wszystkie historie są szalenie ciekawe, wcale nie jest prosto otworzyć w takim miejscu dobrą restaurację. Brzemię dziejów tak wzniosłych, przybite na dodatek morzem oczekiwań od strony sentymentalnych mieszkańców, może przestraszyć niejednego kucharza z szalonymi ambicjami, który wolałby zbudować coś autorskiego, niż oprzeć się czychającemu w każdym kącie fatum. Bo miejsce prosiło się o kuchnię przykrytą odrobiną kurzu – porządną, klasyczną i niekoniecznie trendy.

Właśnie dlatego tak bardzo cieszy wybór Diany Olechnowicz jako szefowej kuchni. Jest to kobieta z ogromną wiedzą, gotowa schować swojego ego do kieszeni w imie serwowania kuchni ponad wszystko smacznej i przyjemnej. Garściami czerpie z klasycznej kuchni francuskiej, podchodząc z szacunkiem do przepisów – bo i po co je zmieniać – nie od dziś wiadomo, że lepsze jest wrogiem dobrego.

Można się zakochać

Pamiętacie fragment od którego zaczyna się film Julie and Julia? Kiedy na stół Julii i jej męża wjeżdża smażona na patelni ryba? Jest to bezpośrednie odniesienie do wstępu jej książki „Moje życie we Francji”, w którym opowiada w jaki sposób zakochała się w tamtejszej kuchni. Zjedzenie Sole Meuniere zmieniło ponoć jej życie – wierzymy, że to samo może stać się przy stole Brasserie Olympique, bo kiedy na nasz stół trafiła sola, z naszych ust słychać było dokładnie takie same pomruki zadowolenia, jak w podlinkowanym niżej filmie.

Szefowa kuchni wzięła się za szalenie trudną misję, nauczenia polaków, żeby soli nie kojarzyć jedynie z pospolitą marketową rybą. Dzika sola, to produkt luksusowy i trudno dostępny, czemu odpowiada również cena potrawy w restauracji. Ale warto, bo gdy wnętrze wypełni się aromatem palonego masła, a na salę wjedzie prowadzony przez szefową Dianę wózek z patelnią o cennej i smakowitej zawartości – zupełnie jak Julia, na chwilkę zapomnicie o bożym świecie, uwiedzeni orzechowym aromatem i prostotą tego dania.

Sole Meuniere – dzika sola smażona na maśle z pietruszką

Filetowana przy stoliku przez szefową kuchni

Spokojnie można zjeść całą w pojedynkę.

Chociaż można się nią troszkę podzielić – polecamy!

Menu wycięte ze snów o Paryżu

Francuski stół nie obędzie się bez pikli, pate z wątróbek i pieczywa

Kiedy myślę o kuchni francuskiej, pod nosem kręci mi się zapach wina, masła, czosnku, ziół z klasycznego bouquet garni. Dokładnie te same aromaty odnajdziecie w kuchni Brasserie Olympique. Wypełniają oszczędne wnętrze restauracji aż po sufit, nie zostawiając żadnego miejsca na nowoczesny dekor. Zupełnie jak bistra w centrum Paryża – zatrzymane w czasie, opierające się nowym modom, a jakże zachwycające. Uczciwa kuchnia francuska rozbudza apetyt i rozpala emocje, właśnie dlatego kolacja na Pijarskiej sprawia tyle przyjemności. Menu jest krótkie, a karta zachowawcza – zdaje się być złożone z marzeń o Paryżu – są w niej ślimaki i alkoholizowane podroby przetarte na gładki jak jedwab mus. Aromatyczne mięsa zostały okryte jeszcze donioślejszymi sosami prosto z ksiąg Escoffiera – jest demi glace, znajdzie się jakiś jus, zachwyci nas sos Tortue z tysiąca składników. Zerknijcie tylko na zdjęcia!

Niesamowicie aromatyczna i wyrazista cebulowa – warto, nawet jeżeli przez francuzów utożsamiana jest czasem z jedzeniem dla przyjezdnych.

Pate z wątróbek, zalane kaczym tłuszczem z tymiankiem – proszę Państwa, to jest niebo! Takie z lekko alkoholową nutą.

Klasycznie, chociaż wcale nie nudno, wygląda sekcja sałatek – tu klasyczna nicejska, ze świetnym i uczciwym tuńczykiem. Popatrzcie z bliska na te składniki!

Zapiekany ser kozi także może zaskoczyć, kiedy jest perfekcyjnie przygotowany i dobrej jakości. Ta sałatka była świetna!

Ślimaki nie mogą być bardziej paryskie, niż te zapiekane w specjalnej patelni tzw. poelons a escargots. Te pachniały czosnkiem i masłem.

Paryski lunch często składa się z garnuszka muli – świeże przyjeżdżają do restauracji z Irlandii

Znajoma paryżanka zawsze powtarza, że królik to danie dla dzieci. W takim razie odkryłam w sobie dziecko, bo mogłabym jeść go co dziennie. Podany klasycznie – z sosem śmietanowym i ziemniakami.

Wołowina po burgundzku ze szpeclami. Absolutny, rozpływający się w ustach comfort food. Smak francuskiej prowincji hojnie podlany bordeaux – niebywałe, bo to danie smakuje prawie wszystkim!

Przepiękna pierś z kaczki z dodatkami na słodko i fantastycznym sosem – tak to już jest z tymi sosami, że potrafią „zrobić” cały talerz.

Polędwica wołowa z szalenie skomplikowanym sosem Tortue według przepisu Escofiera, podana z kawałkiem grzybowego kiszu

Desery klasyczne i cieszące – czekoladowy!

Waniliowy creme brulee.

I klasyczna rum baba, czyli francuska słodkość o podobno-polskich korzeniach. Fantastyczna!

Brasserie Olympique w Hotelu Francuskim
ul. Pijarska 13
Telefon: 505 132 910
Otwarte codziennie od 13:00 do 22:00

Tekst powstał we współpracy z restauracją Brasserie Olympique. Współpracujemy wyłącznie z miejscami, które uważamy za godne polecenia.