Najważniejsze otwarcia 2016 roku w Krakowie

Za nami rok, w którym wysyp nowych knajp zaskoczył nawet naszą ekipę. Kilka z nich już mocno ugruntowało sobie pozycję na rynku (czyli możemy się spodziewać, że będą spokojnie istnieć przez kolejne kilka lat), a inne już zdążyły się zwinąć. Nie mniej jednak ważnych otwarć było sporo, a każde z nich mówi co nie co o specyfice gastronomii. Dziś nie będzie jedynie słodko, chociaż na naszej liście jak zwykle znajdziecie tylko dobre miejsca!

Blossom, czytaj więcej: KLIK

Kawiarnia speciality, która zrobiła w okół siebie wiele szumu już przy otwarciu. Nowoczesny sprzęt (prawdopodobnie najbardziej doinwestowana kawiarnia w Krakowie), świetnie wyszkolona ekipa (szkolenia i rozpoczęły się już dwa miesiące przed otwarciem) i wysokiej jakości produkt, zadecydowały o sukcesie Blossom. Mówi się, że w Krakowie ciężko zrobić biznes poza centrum, jednak jak widać nie jest to niemożliwe! (Wcześniej przy Rakowickiej istniały już dwa lubiane miejsca, Wesoła i Bistro 11)

Zenit, czytaj więcej: KLIK

Otwarcie ważne z dwóch powodów. Po pierwsze Zenit to odpowiedź na dużą lukę w naszym rynku gastronomicznym. Rośnie popyt na miejsca po prostu ładne, gdzie zjemy dobry obiad, napijemy się jakościowej kawy z rana i  świetnego drinka wieczorem. Brak takich lokali widać szczególnie na Kazimierzu, gdzie Zenit mocno odstaje od sąsiadów (w pozytywnym kontekście). Po drugie Zenit zaliczył mocną wtopę wizerunkową po otwarciu, i jest żywym (na szczęście!) przykładem na to, że znana ekipa, dopieszczone wnętrze i mocny hajp, wcale nie są gwarantem sukcesu. Ważne jednak, że już od długich tygodni wychodzi na prostą – obsługa się dograła i trzyma świetny poziom, tak samo jak kuchnia, która karmi lepiej z dnia na dzień.

Karakter, czytaj więcej: KLIK

Prawdopodobnie najgłośniejsze otwarcie ubiegłego sezonu, które poruszyło całą Polskę i ściągnęło do Krakowa wiele kulinarnych osobowości. Niezwykle ważne miejsce, które murem stoi za swoją filozofią. Jest też kontrapunktem dla pewnego trendu, który mówi, że restaurator powinien dogodzić każdemu. Nie prawda. Nie każde miejsce musi być wege, gluten free i dla wszystkich. Karakter to oryginalne dania i pyszne naturalne wina, które docenią głównie miłośnicy mięsnej i niesztampowej kuchni.

Bezogródek, czytaj więcej: KLIK

Chociaż Skwer Judah istniał już wcześniej, otwarcie Bezogródka jasno dało do zrozumienia, że food trucki to nie tylko chwilowa moda. Przy Piastowskiej powstał teren w 100% przygotowany pod kuchnie na kółkach. Zieleń, leżaki i podesty sprzyjały jedzeniu pod chmurką, a cyklicznie organizowane wydarzenia ściągały tłumy ludzi przez całe lato. I pomimo, że nie wszystkie auta, które tam parkują, możemy polecać z czystym sumieniem, niewątpliwie jest to bardzo smaczne miejsce.

Tytano, czytaj więcej: KLIK

Oczywiście nie możemy zapominać o Tytano! 17 różnych marek znalazło tam kąt dla siebie, w tym aż 11 z branży gastronomicznej. Popularność starej fabryki tytoniu mówi też wiele o tym, co dzieje się w naszym mieście – brak dostępnych lokali i wyburzenie fabryki Miraculum na pewno przyczyniło się tej nowej lokalizacji.

Albertina, czytaj więcej: KLIK

Daleko jeszcze do pierwszych urodzin, a już wymienia się tę restaurację jako jedną z najważniejszych w mieście. Wiadome, że fine dining istnieć musi – wytycza ścieżki i kreuje trendy dla mniejszych graczy, jednak na Dominikańskiej bierze się na warsztat coś jeszcze. Otóż Albertina głośno mówi o food pairingu i dosłownie tłumaczy z czym to się je. Dodatkowo jeśli kiedyś ktoś, będzie próbował Wam wmówić, że wino powinno być nalewane przy stoliku, przejdźcie się z nim do Albertiny i pobawcie się ich Enomatikiem.

Tak Yak Tandoori, czytaj więcej: KLIK

Świetny przykład tego, że nie zawsze wystarczy świetna jakość i dobry smak, żeby lokal się utrzymał. Kochaliśmy Yaka i mamy szczerą nadzieję, że właściciele nie rzucają słów na wiatr i odpalą jeszcze swój tandoor. Tak Yak to także ciekawy przykład kuchni, która mimo że świetna, często spotykała się z niezrozumieniem. Dlaczego? Bo wiele osób pisało, że produkty były spalone (specyfika dań z tandoora, który piecze w 500 stopniach), podczas gdy inni narzekali na podawany do dań chlebek naan (ponoć mniej syty niż ryż).

Sababa, czytaj więcej: KLIK

To jest koktajl bar na miarę naszych możliwości! Piękne wnętrza, cudowne koktajle i miła atmosfera, ściągają do starej kamienicy tłumy gości każdego tygodnia. Cieszymy się tym bardziej, że w Sababie da się potańczyć! W końcu bardzo mało dobrych koktajl barów zadbało o dance floor, a właściciele nowych lokali chyba zapominają, że coraz mniej ludzi chce się bawić w dyskotekach, a większość nadal chce gdzieś potańczyć!

Z ust do ust, czytaj więcej: KLIK

Usta pokazują, że moda na speakeasy ma się bardzo dobrze w Polsce, a fakt, że lokal nie istnieje na mapie, wręcz przysparza mu popularności. W końcu każdy chciałby czasem przejść na drugą stronę ukrytego lustra. Siedząc tam na drinku, fajnie jest obserwować reakcje ludzi, którzy po ukrytym barze spodziewają się raczej kopii Mercy Brown niż prostego, oszczędnego wnętrza. Z resztą nie każdy ten koncept łyka i potrafi docenić atmosferę miejsca, w którym faktycznie koktajle i smak są w centrum uwagi.

Good Lood, czytaj więcej: KLIK

Good Lood rozhulał w naszym mieście modę na lody rzemieślnicze. Z jednej strony dobrze, z drugiej strony nie każdy samozwańczy rzemieślnik trzyma należyty poziom. Z resztą sam Good Lood miał swoje słabsze chwile w lecie, uginając się pod presją tłumów (przez chwilę odczuliśmy lekki spadek jakości tych boskich słodkości), jednak równie szybko wrócił na swoje pyszne tory i codziennie raczy nas coraz lepszymi smakami.

 

W tym artykule: