Mezzalians w krainie Nadwiślandii – szczęście się mnoży gdy dzielisz je z resztą

Stół zastawiony małymi przekąskami o przeróżnych smakach i konsystencjach, dzielenie się jedzeniem z uśmiechniętymi przyjaciółmi i może jeszcze butelka wina. Właśnie tyle nam potrzeba do szczęścia. Całe szczęście, że na Starym Podgórzu otwarto Mezzalians.

Za nowym libańskim bistro stoją Agata Dembek – Dziwosz (wcześniej związana z Kantonem), Rafał Suder (jesteśmy pewni, że znacie tego rozgadanego pana z Curry up!) oraz Rami Muszyński (także wcześniej związany z Curry up!). Razem tworzą zgrany zespół, który nie tylko odpowiada za koncepcje i receptury, ale jest głównym wykonawcą wszystkiego, co w Mezzaliansie można zjeść. Cała trójka ma także swoje zadania – Agata jest prawdziwym sercem zespołu, Rafał to chodzący punkt informacyjny – wytłumaczy Wam wszystko co chcielibyście o jedzeniu wiedzieć, a Rami jako pół-syryjczyk nauczy Was poprawnej wymowy nazw potraw – ot tak, dla fanu.

Na zdjęciu: oliwki, wyśmienita sałatka fattoush (na dole), hummus z baraniną, dolma oraz pieczone brzoskiwnie z jogurtem różanym / zdj. Marcin Kałuża

Na zdjęciu: oliwki, wyśmienita sałatka fattoush (na dole), hummus z baraniną, dolma oraz pieczone brzoskiwnie z jogurtem różanym / zdj. Marcin Kałuża

Mezzalians znajduje się na galeryjnym parterze apartamentowca Nadwiślańska 11, dokładnie na przeciwko Cricoteki. Jest to malutki lokal z trzema stolikami wewnątrz, kilkoma krzesłami przy barze oraz paroma miejscami na ogródku. W środku miło, światło, zielono i współcześnie. Idealne miejsce, aby pooddychać życiem jednej z najprężniej rozwijających się dzielnic Krakowa.

A teraz najważniejsza część – jedzenie! Sama nazwa daje nam wielką wskazówkę, co do zawartości menu. Oczywiście korowa działalność Mezzaliansu to mezze, czyli bliskowschodnie (lub bałkańskie) przekąski podawane na małych talerzykach i miseczkach. Większość z nich przygotowywana jest do jedzenia dłonią lub przy pomocy chleba tureckiego. Najprzyjemniej dzielić się z nimi ze współbiesiadnikami. Przy mezze można spędzić długie godziny, szczególnie że na Nadwiślańskiej wybór jest spory. Nadmienić trzeba, że główną inspiracją całej ekipy są przepisy libańskie i smaki właśnie tej kuchni można najczęściej znaleźć w daniach.

Możemy zamówić zestaw 3 (30zł), 5 (45zł) lub 7 (65zł) przekąsek, które zostaną podane z ciepłym flat breadem. Wśród nich hummus z różnymi dodatkami, oliwki, kiszonki, odciskany ręcznie labneh, pieczone warzywa, sałatki, a nawet mięsa. Co tydzień możemy spodziewać się kilku nowych pozycji w menu. Każdą z nich, będzie można zamówić także osobno (5-17zł). Oprócz wyżej wymienionych, w lokalu będą serwowane dwa dania główne, zmieniające się co tydzień – jedno wegetariańskie i jedno z mięsem (ok. 20zł). Za jakiś czas w karcie mają pojawić się także wina, jednak na tę chwilę spodziewajcie się napojów bezalkoholowych. Butelkę własnego trunku można przynieść do obiadu nie płacąc korkowego (pamiętajcie o zabraniu paragonu!).