8 kobiecych miejsc we Wrocławiu

Z okazji jutrzejszego święta będzie laurka – po pierwsze dla kobiet tworzących gastro-miejsca, o których poniżej – robicie naprawdę świetną robotę, po drugie podpowiedź dla nas wszystkich, którzy zabrać chcą panie tam, gdzie mogłyby poczuć się naprawdę wyjątkowo. Z okazji Dnia Kobiet przedstawiam kobiece miejsca na gastronomicznej mapie Wrocławia!

#najbardziej kobiecy hummus

w-kont5

hummusowy pejzaż w kontakcie

Jest na ul. Polaka takie miejsce, w którym kobieca energia ujmuje od wejścia. Mowa oczywiście o w kontakcie, gdzie wchodząc trafiasz niczym w bezpieczne objęcia mamy, ciotek, kuzynek i sióstr. To one dbają tutaj o wszystko układając w malutkich talerzykach codziennie nowe smaki i obrazy, pilnują porządku, dekorują przestrzeń i niejednokrotnie zrobią Wam dzień rozbrajającą rozmową. Jak tu jestem, to wspominam obrazy, które w swoich opowiadaniach kreślił Bruno Schulz: Adela wracała w świetliste poranki, jak Pomona z ognia dnia rozżagwionego, wysypując z koszyka barwną urodę słońca – lśniące, pełne wody pod przejrzystą skórką czereśnie, tajemnicze, czarne wiśnie, których woń przekraczała to, co ziszczało się w smaku; morele, w których miąższu złotym był rdzeń długich popołudni; a obok czystej poezji owoców wyładowywała nabrzmiałe siłą i pożywnością płaty mięsa z klawiaturą żeber cielęcych, wodorosty jarzyn, niby zbite głowonogi i meduzy – surowy materiał obiadu o smaku jeszcze nie uformowanym i jałowym, wegetatywne i telluryczne ingrediencje obiadu o zapachu dzikim i polnym.

nanan

Pluszowy i słodki Nanan. Fot. PION

#najbardziej kobieca cukiernia
Różowy plusz kochają małe księżniczki, a jeśli dodać do tego złote dodatki i stylowe kamienne blaty małych stoliczków – zdaje się, że mamy idealne miejsce także dla tych dorosłych. Otwierając drzwi Nanan można poczuć się jak baletnica ze szkatułki okręcająca się nad zestawem starannie kolekcjonowanych świecidełek – te przybierają tutaj formę małych ciasteczek mieniących się całą paletą barw podkręconych złotymi pyłami i zamszem czekolady. Czas tutaj się zatrzymuje, a marzenia nabierają dziewczęcej mocy!

Czuła jest noc

Czuła jest noc, Kolejowa 8

#najbardziej kobiecy bar

W myśl zasady, że „girls just wanna have fun” powstało wyjątkowe miejsce – wyróżnia się na tle sąsiadujących, ale też zdaje się, że we Wrocławiu nie ma drugiego, które chociaż zbliżałoby się klimatem do tego, co stworzyły dziewczyny z Czuła jest noc. Można przypuszczać, że wyposażenie Czułej pamięta czasy Cyndi Lauper, a to jak spędza się tu czas zupełnie nie odstaje od standardów jakie panowały w życiu towarzyskim lat 80 i 90. Wszystko dla

taszka_kaszamanna-3650

Słoneczna Taszka!

tego, że te dziewczyny po prostu świetnie wymyśliły siebie i swoje idealne miejsce. Bingo, ciepła wódka, czarny humor i niemieckie disco – wszystko się tu zgadza!

#najbardziej kobiecy winebar
Taszka
otworzyła się we Wrocławiu ponad dwa lata temu i jest niesłychanym kombo kuchni oraz winebaru. Nie byle jakiego, bo okraszonego portugalskim słońcem. Ściągnęła je do Polski Kalina, która od lat pracowała w branży winiarskiej, a od jakiegoś czasu poszukiwała miejsca, w którym może osiąść i opowiedzieć swoją historię związków z Portugalią. W ten oto sposób stała się właścicielką, jak sama mówi miejskiej tawerny z kuchnią o portugalskich wpływach i winem sprowadzanym z tego kraju (poza tym także butelki z Moseli, a wkrótce także z Polski). Sama urządziła wnętrze Taszki i czuwa nad tutejszą biblioteką win, a przede wszystkim swoim ciepłym usposobieniem wlewa w to miejsce wiele dobrej emocji, które za każdym razem przypominają mi moje portugalskie wakacje.

koktajl champagne

Pornstar Martini w Literatce – idealny koktajl na uczczenie Dnia Kobiet: Wódka Wyborowa Exquisite, świeża marakuja, Champagne

#najbardziej kobieca kawiarnia
Przez ścianę ze wspomnianą powyżej Taszką od lat działa kawiarnia Literatka. Przepełniona artystyczną atmosferą przypadnie do gusty kobietom kochającym klasykę oraz elegancką prostotę. W tym miejscu można zacząć dzień we włoskim stylu i połączyć śniadanie z koktajlem w klimatach aperitivo, zasiedzieć się nad książką i zaledwie chwilę później zamówić comfort-foodowy lunch z widokiem na Wrocławski Rynek. Kropeczką nad „i”  będzie wieczór przy barze –  nie odmawiajcie sobie tej przyjemności i rozsiądźcie się przy nim wygodnie! Tutejsza (w dużej części kobieca) ekipa baru przedstawi wam zjawiskowy świat koktajli – od tych tradycyjnych po autorskie propozycje, tworzące nowy rozdział w historii łączenia trunków.

#najbardziej kobiece śniadanie
Zdaje się, że nie ma na świecie kultury, która tak mocno jak francuska postrzegałaby kobietę w kategoriach piękna, siły, zmysłowych, w tym także smakowych, przyjemności. I w związku z tym nie mogę w kontekście kobiecych miejsc nie wspomnieć o Charlotte, w którym do Croque Madame, jak nigdzie, pasuje kieliszek prosecco. I w tym wypadku to również kobiecy biznes, który Justyna i Ewa zaczęły prowadzić prawie osiem lat temu, odzwierciedlając w nim swoje postrzeganie kobiecości i pomysł na gastronomię. Jak widać, bardzo słuszny!

#najbardziej kobiece miejsce na relaks
Na chwilę chciałam Was zabrać kilka kilometrów za Wrocławia, aby zwrócić uwagę na kompleks ciekawych miejsc wyrosłych pod marką Zamek Topacz. Pasują mi idealnie do celebracji dzisiejszego dnia ze względu na elegancką kuchnię Rafała Borysa, bliskość natury i piękne ART SPA. To miejsce urzeknie szczególnie panie, które w swoje święto chciałyby na chwilę uciec od miejskiego zgiełku, zatrzymać się i zaznać odrobiny luksusu.

zamek topacz

Zjawiskowe ART SPA w Zamku Topacz

jadka

Danie Justyny Słupskiej Kartaczowskiej

#najbardziej kobieca restauracja
Dokładnie dwa lata temu otworzyło się bezprecedensowe miejsce, które mocno odświeżyło wrocławską gastronomię. Mowa oczywiście o jadce, której szefową kuchni i współwłaścicielką jest Justyna Słupska Kartaczowska. Kobieta o ogromnej sile i szczególnym poczuciu smaku w każdym jego wymiarze. Justyna nie wybrała dla siebie łatwej drogi, bo po latach gotowania klasycznej kuchni francuskiej, postanowiła odkryć i przedstawić swoją interpretację kuchni wrocławskiej. Po dwóch latach od otwarcia śmiało można powiedzieć, że było warto – jadka jest naprawdę mocnym adresem na gastronomicznej mapie Polski, a sama Słupska Kartaczowska zdaje się wymykać prostym podziałom, na to co mogą, jak powinny pracować i dokąd docierają na swej zawodowej drodze szefowe kuchni.

Girl power!