Dinner with a view Góry – kiedy kolacja zamienia się w sztukę

Sztuka kulinarna to często używana fraza, która tak naprawdę oznacza ni mniej, ni więcej tylko kulinaria. Na co dzień pobrzmiewa z lekka rozbuchanie, jednak są takie momenty, które przypominają nam, że gotowanie faktycznie może być tożsame ze sztuką. Może być napakowane ideologią, przy okazji oddziałując na biorcę w najróżniejsze sposoby. Taki performance na pograniczu sztuki kulinarnej, a sztuki w ogóle, zaserwowała nam Malika na ostatniej kolacji z cyklu Dinner with a view, która odbyła się w Hotelu Spa Dr Irena Eris w Krynicy Zdroju.

Malika i ogień

Hasłem przewodnim wszystkich trzech kolacji było From the fire to the table. Prosto z ognia na stół. Właściwie całe przedsięwzięcie zamyka się właśnie w tym zdaniu, ale nie od razu można poznać, co dokładnie się pod nim kryje. Malika zrezygnowała z korzystania z nowoczesnych pomocy kuchennych, a nawet tak podstawowego sprzętu jak kuchenka gazowa. Zamiast tego chciała używać jedynie żywego ognia. Przedsięwzięcie, wydawać by się mogło karkołomne, bo o ile każdy z nas potrafi upiec kilka ziemniaków w ognisku, o tyle wydanie 12-daniowej kolacji degustacyjnej to coś zupełnie nieprawdopodobnego. Jednak udało się – 50 osób miało niepowtarzalną okazję spróbować potraw, których składniki były smagane żarem i popiołem. Kucharze wykorzystali aż siedem technik gotowania na ogniu – pieczenie w dole, grillowanie, pieczenie na deskach, pieczenie na kamieniach, dwa ognie, pieczenie na krzyżu oraz gotowanie w kociołku. Nawet desery były przygotowywane z użyciem ognia. Malika i jej goście, podczas tej kolacji pozwolili nam zbliżyć się do natury, porozstrzygać chwilę o historii kulinariów i docenić technikę oraz produkt. Połączenie smaków i zapachów (nie tylko potraw, a także dymu i pobliskich lasów) z wrażeniami słuchowymi (trzaskające ognisko, bliskość natury) i wizualnymi (koncepcja dekoracji i otaczający krajobraz), stworzyło razem spójny, dobrze wyreżyserowany spektakl.

img_0995-kopia

Wszystkie główne składniki jak i dodatki do dań były przygotowywane na żywym ogniu. Na zdjęciu Malika

img_1005-kopia

Pod tym żarem piekły się jesiotry owinięte liśćmi chrzanu. Ogień!

Siła kobiet

Ale nie tylko o ogień chodziło w kolacji. Podczas wieczoru wielokrotnie powtarzano, że w całym cyklu Dinner with a view, widocznie podkreślana została rola kobiet w kuchni. I nie kobiet jako kur domowych, ale kobiet jako opiniotwórczych i odważnych szefów kuchni. Zupełnie jak Malika i jej goście – chociażby Fia Gulliksson, szwedzka działaczka i społecznik, z którą gotowała w tej edycji. W końcu chodziło także o rolę kobiet, które dzięki zaangażowaniu potrafią stworzyć wielki i piękny projekt. To właśnie czas i miejsce na ukłony w stronę Agnieszki Małkiewicz, która to została głową całej tej karkołomnej operacji.

img_1029-kopia

Agnieszka Małkiewicz czyli kolejna kobieta, która pokazała swoją siłę – to ona odpowiada za organizację całego cyklu Dinner with a view

plik_007-kopia

Fia Gulliksson po kolacji opowiedziała nam o jej podróży po Polsce i polskich smakach, które ją zainspirowały

I inni…

Przy kolacji w sumie pracowało ponad 30 osób. Malikę i Fię gościł na własnym terenie Janusz Myjak, który razem z dziewczynami tworzył zespół operacyjny tego wieczoru. W trójkę zaprosili do współpracy innych znanych i lubianych z branży – w plenerowej kuchni pomagał Łukasz Budzik (Mennicza Fusion) i Janusz Fic (Dwór Sieraków). Pamiętać należy, że to najgorętsze nazwiska z branży, Budzik dopiero wygrał prestiżowy konkurs Noble Night, Fic zaś został w tym roku wyróżniony przez Gault&Millau. Wina do kolacji zostały dobrane przez Jakuba Pisarskiego z Dolio Vini, a digestif zapewnił Piotr Dziubek z Dworu Sieraków. Niesamowicie spisała się także obsługa – ekipa kelnerów pod wodzą Pawła Gruby, zgrywała się jak najlepsza orkiestra.

img_1031-kopia

Trzecim szefem, który gotował wraz z Mailką i Fiją, był Janusz Myjak (szef kuchni restauracji Szósty Zmysł w Hotelu SPA Dr Irena Eris Krynica Zdrój)

plik_0041-kopia

Ekipa kelnerów pod wodzą Pawła Gruby, odpowiadała za symultaniczny i perfekcyjny serwis

img_1111-kopia

Wybór win zapewnił Jakub Pisarki z Dolio Vini

img_0988-kopia

Prosto z Noble Night,przyjechał pomagać Łukasz Budzik – tegoroczny zwycięzca NN

Wyjątkowo przy stole

Za scenografię kolacji i dekoracje stołu odpowiadały Marty Szostek i Agaty Kiedrowicz – stylistki KUKBUKa. Na stole ułożone zostały kamienie, które przywodziły na myśl górski krajobraz, a kolorystyka nawiązywała do srebrzystych świerków. Zwisający spod sklepienia namiotów modrzew, komponował się z jeszcze zielonymi lasami.

img_1018-kopia

Zielonkawe serwety nawiązywały barwą do gałązki świerku srebrzystego. Za wygląd stołu odpowiadali styliści KUKBUKa

img_1020-kopia

Baranie skóry ponoć były wypożyczane od wszystkich zaprzyjaźnionych restauracji i domów z okolicy

img_1022-kopia

Aranżacja perfekcyjnie zlewała się z otoczeniem

img_1073-kopia

W nocy zrobiło się nastrojowo, a księżyc przycupnął właśnie obok nas

Koniec końców Dinner with a view – Góry, to była także piękna, spójna i smaczna kolacja, która stała się przyczynkiem do długich rozmów przy stole. Cudownie proste przystawki (rydze i śmietana; moskole i bryndza; gołka i żurawina) były preludium dla niespotykanych i wyjątkowych dań. Jesiotr pieczony w liściach chrzanu czy jagnięcina pieczona na krzyżu to rzeczy, które chciałoby się jeść codziennie. Kości szpikowe z ikrą i tatem z serc były daniem absolutnie magicznym, jednak takim, które wyrwało niektórych gości poza strefę komfortu. Kolację zakończył mocny deser – taki deser, że jak dzieci poprosiliśmy o repetę, bo lody z pieczonego topinamburu na kruszonce były pozycją, którą ciężko będzie komukolwiek powtórzyć.

Zapraszamy do obejrzenia filmy z wydarzenia, oraz naszej fotorelacji, która znajduje się pod nim

img_0984-kopia

W pierwszy dzień października przywitało nas jesienne słońce. Ciągle ciepłe, rozświetlające złocące się korony drzew

img_0985-kopia

Widoki zapierały dech w piersiach – to wszystko dzięki lokalizacji kolacji w Hotelu SPA Dr Irena Eris w Krynicy Zdroju

img_0998-kopia

W kociołku nad wolnym ogniem gotował się bulion jagnięcy

img_1000-kopia

Na grillu rozgrzewały się kamienie pod gołkę

img_0996-kopia

Jeszcze chwila i na tym stanowisku także znajdzie się coś niezwykłego

img_1083-kopia

W dole wspomniane jesiotry

img_1078-kopia

A oto i one – wyciągnięte z dołu jesiotry, chronią spalone liście chrzanu

img_1095-kopia

Te deski trafią w ogień! Na zdjęciu jeszcze marynują się kawałki pstrąga

img_1090-kopia

Żeliwny kocioł pełen masła i rydzów

img_1089-kopia

Misy na rydze już przygotowane

img_1009-kopia

Woda ID’EAU wzmacnia ekstrakcję – dlatego to ona została bazą dla bulionu

img_1046-kopia

Trafiła także do naszych szklanek

img_1013-kopia

Przy stole jeszcze pusto – przed kolacją wszyscy zaglądali w ogień

img_1035-kopia

Stół wyglądał pięknie – to dzięki stylistom KUKBUKa, zdjęciom nie było końca

img_1045-kopia

Nasze logo wśród najlepszych! Dziękujemy

plik_0031-kopia

Menu kolacji składało się z 12 wspaniałych dań

plik_002-kopia

Każdą potrawę poprzedzała opowieść o pairingu

img_1050-kopia

Przy wspólnym stole zasiedli starsi i młodsi, profesjonaliści i hobbyści

img_1039-kopia

Masło na trzy sposoby – z karmelem, żętycą i kwasem chlebowym

img_0992-kopia

A do tego pieczone bułeczki i niesamowity chleb z sadzą

img_1044-kopia

Wszystko wylądowało na naszym stole obok marynowanych grzybów

img_1054-kopia

Pierwsza przystawka czyli maca z blachy z moroszką i żurawiną

img_1058-kopia

Do macy podano pieczoną na kamieniu gołkę czyli pyszny owczy ser

img_1061-kopia

Po lewej wspomniany chleb z sadzą

img_1072-kopia

Cudowne w swojej prostocie moskole z grilla i mus z bryndzy – druga przystawka

img_1077-kopia

Te miseczki za chwilę wypełnią się rydzami

img_1119-kopia

Kolejne danie genialne w swojej prostocie – rydze z grilla z palonym masłem

img_1123-kopia

#najlepiej

img_1125-kopia

Rozkłada się kolejna przystawka – pstrąg w trzech odsłonach. Kto był odpowiedzialny za poszczególne smaki zdradzono nam już po zjedzeniu

img_1133-kopia

Podawane na trzy sposoby – surowy od Łukasza Budzika, pieczony od Maliki i marynowany, zrobiony przez Fiję

img_1136-kopia

Kolejną przystawką była sarna z czarnym bzem robiona na dwóch ogniach

img_1142-kopia

Pierwsze danie główne – wspominany jesiotr pieczony w dole ziemnym

plik_008-kopia

Żytni łoś to mrugnięcie okiem od Fii – obok tatar z serc oraz sól z lubczykiem

img_1145-kopia

Obok zostały podane kości szpikowe z ikrą pieczone na dwóch ogniach

plik_000-kopia

Bulion jagnięcy podawany z kaszą jęczmienną, grzybami i m.in. śliwką

img_1149-kopia

Danie na które wszyscy czekali – jagnięcina pieczona na krzyżu z warzywami

plik_001-kopia

Pierwszy deser – mus z dyni z gruszką i czarnym bzem, robiony w kociołku

plik_0021-kopia

Deser petarda, który skradł nasze serca – kruszonka i lody z pieczonego topinamburu

plik_003-kopia

Na koniec petit fours

plik_0001-kopia

Ciężko było się rozjechać w różne strony – to były cudowne dwa dni!